Szczepienia nadal budzą skrajne emocje. Czy strach jest zasadny?

Szczepienia w celu ochrony niemowląt i dzieci przed chorobami, którym można zapobiegać za pomocą szczepionek, są jednym z największych osiągnięć w dziedzinie zdrowia publicznego. Dzięki nim wiele chorób, które bez nabycia odporności poszczepiennej mogą skończyć się poważnymi powikłaniami lub nawet śmiercią – przechodzimy bez uszczerbku na zdrowiu. Zaufanie opinii publicznej względem szczepionek jest kluczowe dla utrzymania takiego stanu rzeczy. Mimo dużej ilości naukowych dowodów i eksperckich wypowiedzi, rozpętana około 20 lat temu debata na temat szkodliwości szczepionek i ich powinowactwa do autyzmu zdaje się nie słabnąć. Skąd wzięło się całe to zamieszanie i czy szczepienia rzeczywiście są powodem do obaw?

Krzykliwe nagłówki kreują nieporozumienia

Naukowcy są w większości zgodni, że szczepienia to ogromny postęp w medycynie i nie ma podstaw, aby się od nich odwracać. Dlaczego, w takim razie, spora część z nas nadal boi się szczepionek? W pierwszej kolejności i co najważniejsze – w trosce o zdrowie najbliższych. To oczywiste. Bardziej kluczowym pytaniem wydaje się zatem: na podstawie jakich przesłanek?

Najczęściej spotykanym argumentem przeciw szczepieniom ochronnym jest przeświadczenie, że mogą one powodować autyzm. Takie spekulacje rozpętała pojedyncza, ale głośna i dość spektakularna publikacja [1] z 1998 roku. Jej autorzy, w tym ówczesny lekarz Andrew Wakefield, po wadliwym metodologicznie przebadaniu malutkiej (12 osób) grupy dzieci stwierdzili, że rutynowe szczepienia MMR (przeciw odrze, śwince i różyczce), mogą powodować autyzm. Po dochodzeniu i długotrwałych rozprawach sądowych [2] większość autorów unieważniła swoje pierwotne stanowisko, magazyn przyznał się do kompromitacji i wycofał opublikowany artykuł, a Wakefield dożywotnio stracił uprawnienia lekarskie. Okazało się także, że autorzy dostali finansowanie od prawników zajmujących się roszczeniami o odszkodowania od koncernów farmaceutycznych. W związku z tym, pojawiły się także podejrzenia o fałszowanie wyników.

Jest to tym bardziej prawdopodobne, że żadne inne badanie ich nie potwierdziło [3]. Od tamtej pory przeprowadzono liczne badania na bardziej reprezentatywnych grupach, a także ich metaanalizy, w których rzekomego związku nie znaleziono. Szczepienia, jak mówi większość naukowców, nie powodują zaburzeń autystycznych [4]. Ich przyczyny zostają dzisiaj w dużej mierze niewiadomą.

szczepienia

Złej sławie szczepień nie sprzyja także pewien niekorzystny zbieg okoliczności. Pierwsze przejawy spektrum zaburzeń autystycznych przejawiają się między 18 a 24 miesiącem życia dziecka. Czas ten niefortunnie zbiega się z okresem szczepień. Stąd nietrudno dojść do konkluzji, że jedno jest z drugim powiązane.

Szczepienia rtęcią – więcej strachu niż faktów

Mimo, że w pierwotnie posądzanych o powodowanie autyzmu szczepionkach MMR związki rtęciowe nie były obecne [2], je także oskarża się o powodowanie tego typu groźnych powikłań. Tutaj kryje się kolejne niedomówienie, które należy rozjaśnić.

To, co w przypadku szczepionek potocznie nazywamy “rtęcią” to tzw. tiomersal. Rzeczywiście, jest to organiczna forma rtęci, jednak zupełnie nie taka, jak ta w przestarzałych termometrach. Tiomersal metabolizuje się do etylortęci, która, w przeciwieństwie do metylortęci, nie ulega bioakumulacji. W dawkach obecnych w szczepionkach, nie stwarza zagrożenia dla zdrowia – nie istnieją też dowody, żeby powodowała autyzm [6]. Etylortęć jest szybko wydalana z organizmu i nie wykazuje toksyczności charakterystycznej dla metylortęci (która, swoją drogą, często spożywana jest razem z zanieczyszczonym mięsem zwierząt morskich, np. ryb i grindwali).

W związku z licznymi protestami i obawami społecznymi, substancja ta została wyeliminowana z większości szczepionek. Nie wynikało to jednak z jej szkodliwości, a konieczności zachowania zaufania społecznego, które jest z kolei niezbędne do prawidłowego funkcjonowania zdrowia publicznego. Dzisiaj tiomersal dodawany jest do nielicznych szczepionek jako konserwant zabezpieczający przed ewentualnymi zanieczyszczeniami drobnoustrojami. W Polsce, spośród szczepionek obowiązkowych, występuje jedynie w składzie szczepionki przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi lub jej odpowiedniku bez składnika krztuścowego [5].

Formaldehyd i aluminium

Substancjami, które budzą równie wiele kontrowersji, a znajdują się w szczepionkach w ilościach śladowych, są formaldehyd i aluminium.

szczepionka

Formaldehyd używany jest na wczesnych etapach produkcji szczepionek, m.in. do inaktywacji wirusów oraz pozbawiania toksyn bakteryjnych właściwości toksycznych. Krajowe i międzynarodowe organizacje zdrowia zapewniają jednak, że szczepienia nie narażają nas na konsekwencje związane z obecnością formaldehydu, ponieważ jego stężenia są marginalne. Co więcej, substancja ta jest produkowana naturalnie w ludzkim ciele i obecna w przedmiotach codziennego użytku. Ilość formaldehydu obecna w niektórych szczepionkach jest tak mała w porównaniu ze stężeniem występującym naturalnie w organizmie, że nie stanowi zagrożenia dla zdrowia [7]. Warto jednak zaznaczyć, że duże koncentracje tego związku przyjmowane regularnie mogą sprzyjać rozwojowi nowotworów.

W dużych dawkach, oczywiście dla zdrowia szkodliwe jest także aluminium. Niezaprzeczalnym jest fakt, że i takie związki znajdują się w szczepionkach. Używane są jako tzw. adiuwanty, czyli substancje wzmacniające odpowiedź immunologiczną, co umożliwia podawanie mniejszych ilości antygenów [8]. Ponownie jednak, liczne badania nie potwierdziły szkodliwości adiuwantów glinowych w szczepionkach i nie powiązały ich z autyzmem. Możemy uznać dotychczasowe badania za wiarygodne, ponieważ prowadzone były przez ostatnich sześć dekad.

Szczepienia, a realne skutki niepożądane

Naturalnie nie jest prawdą, że szczepienia są wolne od jakichkolwiek skutków ubocznych. Wszystkie spośród wymienionych wcześniej substancji, jak tiomersal, formaldehyd i sole glinu (aluminium), u niewielkiego procenta społeczeństwa mogą powodować reakcje alergiczne. Wiele szczepionek nie jest zalecanych osobom z poważnymi alergiami oraz osłabionym układem odpornościowym z powodu chorób, takich jak AIDS czy nowotwory [3].

gorączka

W rzadkich przypadkach szczepienia mogą powodować uraz ramienia skutkujący długotrwałym bólem i sztywnością. Zazwyczaj dzieje się tak, kiedy szczepionka zostanie wstrzyknięta nieumiejętnie, zbyt wysoko w ramię. Z pewnością zatem istnieją sytuacje, kiedy szczepienia mogą powodować dotkliwe skutki uboczne, są one jednak bardzo rzadkie. Żadne z nich nie są związane z autyzmem. Najczęstsze działania niepożądane szczepionek, takie jak dyskomfort w miejscu wstrzyknięcia, zmęczenie i gorączka, są raczej delikatne i krótkotrwałe.

Dlaczego szczepienie jest lepsze od przebycia choroby?

Szczepienie polega na podaniu niewielkiej, pozbawionej zjadliwości dawki patogenu, aby nauczyć organizm szybkiej reakcji na jego obecność w przyszłości. Ten, zasadniczo dosyć prosty mechanizm, często prowadzi nas do konkluzji, że możemy zrezygnować ze szczepienia i nabyć odporność naturalnie, przebywając chorobę. Po co nam w ogóle szczepienia?

Przede wszystkim po to, żeby zapoznać organizm z patogenem w sposób bezpieczny i kontrolowany. Potencjalne skutki niepożądane podania szczepionki są znacznie rzadsze i mniej dotkliwe, niż możliwe powikłania po zakażeniu daną chorobą [9]. Ciężko bowiem przewidzieć reakcję organizmu na styczność ze zjadliwym patogenem i przebieg wywołanej przez niego choroby. Powikłania po zakażeniu poszczególnymi patogenami w przypadku osób nieszczepionych, mogą obejmować m.in. odwodnienie, sepsę, zapalenie mięśnia sercowego i opon mózgowo-rdzeniowych. Potencjalne skutki uboczne szczepień stanowią zatem znacznie mniejsze zagrożenie. Co więcej, chronią nas przed tego typu groźnymi powikłaniami.

Czy szczepienia powinny być obowiązkowe?

Mimo wszystko, część z nas, z różnych powodów, może nadal żywić niechęć względem szczepionek. Dlaczego zatem szczepienia nie są indywidualnym wyborem rodziców, tylko odgórnie narzuconą normą? Prawdopodobnie dlatego, że dbanie o zdrowie publiczne, to obowiązek każdego z nas z osobna i wszystkich nas, jako społeczności.

szczepienie

To nie tak, że o konsekwencje pominięcia szczepienia powinna się martwić wyłącznie osoba niezaszczepiona. Jak już wspominaliśmy, istnieje szereg osób, które z różnych względów zdrowotnych zaszczepione być nie mogą, a prawdopodobieństwo powikłań w przypadku choroby jest u nich bardzo duże (np. osoby z patologicznie obniżoną odpornością). Rezygnowanie ze szczepień na szeroką skalę stwarza realne zagrożenie dla takich właśnie osób i niemal gwarantuje nawrót chorób, których się w kraju nie stwierdzało, lub stwierdzało rzadko (właśnie dzięki szczepieniom) [10]. W miarę spadku liczby szczepień, epidemie pojawiają się ponownie, powodując niepotrzebne choroby, poważne komplikacje lub nawet śmierć osób bardziej podatnych. Dlatego właśnie szczepienie dziecka to nie tylko osobisty wybór, ale też odpowiedzialność za innych.

Źródła:

  • [1] Wakefield et. al., 1998: Ileal-lymphoid-nodular hyperplasia, non-specific colitis, and pervasive developmental disorder in children. The Lancet, 351, 9103, 637-641.
  • [2] Sugarman S. D., 2007: Cases in Vaccine Court – Legal Battles over Vaccines and Autism. New England Journal of Medicine, 357(13), 1275–1277.
  • [3] Chou V., 2016: To vaccinate or not to vaccinate? Searching for a verdict in the vaccination debate. Harvard University [dostęp 04.05.2020].
  • [4] Taylor L. E., Swerdfeger A. L., Eslick G. D., 2014: Vaccines are not associated with autism: An evidence-based meta-analysis of case-control and cohort studies. Vaccine, 32, 29, 3623-3629.
  • [5] Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, 2019: Jakie szczepionki dostępne w Polsce zawierają tiomersal? [dostęp 04.05.2020].
  • [6] Hurley A. M., Tadrous M., Miller S. E., 2010: Thimerosal-containing vaccines and autism: a review of recent epidemiologic studies. The Journal of Pediatric Pharmacology and Therapeutics, 15, 3, 173-181.
  • [7] U.S. Food and Drug Administration, 2018: Common Ingredients in U.S. Licensed Vaccines [dostęp 04.05.2020].
  • [8] Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, 2019: Jakie substancje pomocnicze wchodzą w skład szczepionek? [dostęp 04.05.2020].
  • [9] Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych, szczepienia.pl: Fakty i mity na temat szczepień [dostęp 04.05.2020].
  • [10] Amanna I., Slifka M. K., 2005: Public Fear of Vaccination: Separating Fact From Fiction. Viral Immunology, 18, 2, 307-315.
  • Baza wiarygodnych badań dotyczących szczepień tutaj.
    Podziel się swoją opinią

    Dodaj Odpowiedź

    EcoReactor
    Logo
    Login/Register access is temporary disabled
    Compare items
    • Total (0)
    Compare
    0