Egzotyczne zwierzęta w domu – dlaczego to zły pomysł?

Jeszcze kilka miesięcy temu cała Polska żyła historią pumy Nubii i perypetiami jej życia w niewoli. Sytuacja się nieco uspokoiła, a większość z nas zapomniała o aferze. Pośród medialnej ciszy, w rzeczywistości niewiele się jednak zmieniło. Kto chce i trochę się postara, nadal może – mniej lub bardziej legalnie – kupić i utrzymywać przeróżne egzotyczne zwierzęta w domu. Niektóre, mniej popularne fora i serwisy z ogłoszeniami obfitują w oferty sprzedaży fenków, skunksów, lotopałanek, marmozet, kapucynek, lemurów, drapieżnych kotów czy kapibar. Za część z nich odpowiadają hodowle sprzedające zwierzęta, które możemy utrzymywać w domu nie łamiąc prawa, część to szemrane interesy żerujące na ludzkiej naiwności i niewiedzy, a część to prawdopodobnie po prostu oszustwo. Dzikie, egzotyczne zwierzęta nas fascynują, nic w tym dziwnego. Utrzymywanie ich w domu ma jednak szereg, niekiedy trudnych do przewidzenia, a niekiedy całkiem oczywistych, konsekwencji.

Dzikie zwierzęta… pozostają dzikie

Rozbijmy najpierw idylliczne wyobrażenia o pokojowym, bezproblemowym, pełnym miłości dzieleniu życia i przestrzeni osobistej z tygrysem, karakalem, szopem czy marmozetą. Musimy bowiem pamiętać, że w przeciwieństwie do psa czy kota domowego, są to nadal zwierzęta dzikie. Udomowienie jest długotrwałym, wielopokoleniowym procesem, który opiera się o kierunkową selekcję – a takiej zazwyczaj nie prowadzi się w przypadku dzikich zwierząt (pomijając oczywiście próby podejmowane przez myśliwych). Jest ona wręcz niepożądana.

Oczywiście, relacja z nieudomowionym zwierzęciem jest możliwa, ale niemal niemożliwe jest sprostanie jego wymaganiom gatunkowym (zapewnienie odpowiedniej ilości ruchu, odpowiednio dużego terytorium czy umożliwienie manifestowania specyficznych zachowań). Nie mniej problematycznie może okazać się okiełznanie niewyciszonych instynktów. Te, często niemożliwe do przewidzenia, mogą mieć tragiczne skutki. W niektórych stanach USA, gdzie egzotyczne zwierzęta mogą być legalnie przetrzymywane przez prywatnych właścicieli, wypadki (w tym śmiertelne) przez nie spowodowane, są na porządku dziennym [1].

tygrys pupil

Oczywiście mówimy tutaj o zwierzętach niebezpiecznych. Skunks czy lotopałanka prawdopodobnie nie spowodują poważnego uszczerbku na zdrowiu. Nawet jednak najmniejsze zwierzę dzikie może wymknąć nam się spod kontroli – podobnie, jak choroby zoonotyczne, które może potencjalnie przenosić [1]. Kapucynka, skacząc po meblach, czy szop, penetrując wszystkie szafki kuchenne, w najlepszym wypadku wywołają sporą frustrację u opiekuna. Po czym w większości przypadków zostaną zamknięte w klatce.

Fanaberia za wysoką cenę

Niestety wiele osób, kupując egzotyczne zwierzęta, nie jest przygotowanych na konsekwencje ich naturalnych zachowań. Podobnie, jak nie jest przygotowanych do zapewnienia im optymalnych warunków bytowych czy diety. To, wbrew pozorom, wcale nie jest łatwe, a wiedza na ten temat nie zawsze jest łatwo dostępna. Czasem zapewnienie dzikiemu zwierzęciu odpowiednich warunków w domu jest po prostu niemożliwe [2]. Znalezienie dobrego weterynarza zwierząt egzotycznych, poza największymi miastami, może okazać się równie dużym wyzwaniem. Źle utrzymywane zwierzęta cierpią – fizycznie i psychicznie [3].

fenek w domu

A co się dzieje z tymi, z którymi nie dajemy sobie już rady? Oddanie dzikich zwierząt w “dobre ręce” wcale nie jest takie łatwe, tym bardziej jeśli ich pochodzenie nie jest do końca jasne. Co zatem pozostaje sfrustrowanym właścicielom? Często nieudane pertraktacje z prywatnymi hodowcami, ogrodami zoologicznymi lub desperackie wypuszczenie zwierzęcia “na wolność”. Stąd, między innymi, biorą się w Polsce pytony czy aligatory. Jeśli nikt takiego zwierzęcia nie zauważy i nie zgłosi odpowiednim służbom, jest ono niemal automatycznie skazane na śmierć. Chyba, że mówimy o zwierzętach, które dają sobie radę w naszych warunkach – jak np. szopy czy niektóre gady, które finalnie stają się gatunkami inwazyjnymi. Przez handel dzikimi, egzotycznymi zwierzętami, już kilkaset gatunków obcych dla fauny danego obszaru stwarza poważne zagrożenie w lokalnych ekosystemach [4]. Według naukowców, problem będzie się tylko pogłębiał.

Oczywiście nie wszystkie historie tego typu kończą się tragicznie, a nie wszyscy właściciele niecodziennych pupili ignorują ich potrzeby behawioralne. Marmozetę możemy kupić z legalnej hodowli, uzyskać pozwolenie, wybudować wolierę i do końca życia dbać o jej dobrostan najlepiej jak potrafimy. Naszym – i wielu ekspertów – zdaniem jednak, nie powinno być w tej kwestii kompromisów. Dzikie zwierzę nie powinno żyć w niewoli dla ludzkiej fanaberii.

Egzotyczne zwierzęta z przemytu

Naukowcy ostrożnie szacują, że 20% handlu dzikimi zwierzętami w ogóle, jest wynikiem popytu na nietypowych pupili [5]. Egzotyczne zwierzęta, które finalnie lądują w domach nieświadomych – nierzadko oszukanych – nabywców, muszą często przebyć bardzo długą drogę. Wbrew temu bowiem, co mogłoby się wydawać, mniej niż połowa sprzedawanych (legalnie!) naczelnych i drapieżników pochodzi z hodowli [6]. Zdecydowana większość z nich urodziła się w naturze i stamtąd została zabrana. Dotyczy to także coraz bardziej popularnych zwierząt, takich jak fenki czy kapucynki.

egzotyczne zwierzęta w domu

Spora część zwierząt (kilkadziesiąt procent), którymi się handluje, to niestety gatunki wymienione w Konwencji Waszyngtońskiej (CITES), a więc zagrożone, często przemycane nielegalnie i ze sporymi konsekwencjami dla bioróżnorodności [5]. Same praktyki wyłapywania zwierząt z natury są okrutne. W przypadku ptaków to smarowanie drzew lepem, a naczelnych – zabijanie dorosłych osobników, żeby odebrać zależne od nich młode. Co więcej, udana sprzedaż 1 zwierzęcia jest okupiona śmiercią średnio 3 innych, które nie przeżyły transportu do miejsca docelowego [5].

Przemyt tu i teraz

Mogłoby się wydawać, że wyłapywanie i sprzedaż egzotycznych zwierząt jest zagadnieniem znaczącym głównie w krajach rozwijających się. Na pierwszy rzut oka, tak właśnie jest. W Brazylii i Kolumbii dzikie zwierzę w domu to standard, a bogacący się Chińczycy coraz częściej nabywają zagrożone gatunki zwierząt jako wyraz statusu. Stamtąd też bardzo dużo zwierząt eksportuje się w odległe rejony świata [7]. Podobnie jest w innych zagłębiach bioróżnorodności, gdzie w handlu egzotycznymi gatunkami upatruje się zarobku. To jednak tylko część problemu.

handel dzikimi zwierzętami

Niestety my także mamy w tym swój – i to niemały – udział. Europa stanowi bowiem ważny punkt na mapie (również nielegalnego) handlu dzikimi zwierzętami. Jeszcze do niedawna odznaczała się, dla przykładu, największym spośród wszystkich kontynentów eksportem ptaków [5]. W jednym tylko transporcie w 2006 roku, na pojedynczym pozwoleniu, wywieziono z Niemiec na Bliski Wschód ponad 700 sokołów. Europa była (a być może nadal jest) również największym importerem gadów i drugim – po Bliskim Wschodzie – ssaków. Są tutaj także intensyfikujący podaż amatorzy cennych “rzadkości”, którzy za parę zagrożonych papug są w stanie zapłacić 50 tys. euro [8]. Na nasz kontynent bardzo wiele zwierząt trafia po prostu przejazdem.

Dotyczy to oczywiście także Polski. Przez jej granice szmugluje się tygrysy, pytony, boa, warany i wiele innych, często niezauważonych zwierząt. Co więcej, według niektórych źródeł nasz kraj jest w europejskiej czołówce jeśli chodzi o liczbę nielegalnych, internetowych ofert sprzedaży zwierząt egzotycznych [9]. Rzeczywiście, wystarczy 10 min szperania po platformach aukcyjnych i forach internetowych, a oferty sprzedaży dzikich kotowatych, fenków, lotopałanek i naczelnych zasypują przeglądarkę.

Ssaki to ułamek problemu

Chociaż pisząc ten artykuł w większości odnosimy się do ssaków, stanowią one najmniejszy odsetek egzotycznych zwierząt sprzedawanych jako domowe [5]. Problem w największym stopniu dotyczy ptaków i gadów, takich jak papugi, żółwie czy iguany. Mimo to, najrzadziej są one oficjalnie zgłaszane odpowiednim organizacjom [10]. Ptaki i gady przeznaczone na sprzedaż jako pupile są też znacznie częściej niż ssaki zabierane z natury. O statystykach dotyczących płazów, ryb i bezkręgowców wiemy bardzo niewiele – możemy się jedynie domyślać.

przemyt zwierząt

Ptaki, gady i płazy to niestety zwierzęta, do których dobrostanu z reguły przykładamy mniejszą wagę niż do dobrostanu bliskich nam ssaków. Mniej, w kontekście dobrostanu, mówi się o nich także w badaniach naukowych [10]. Prawdopodobnie dlatego dużo łatwiej w ich przypadku zorganizować nielegalny przemyt i sprzedaż, a trudniej rzetelną kontrolę warunków bytowych. Rzeczywiście, okazuje się, że skala nadużyć i nieprzestrzegania dobrostanu w odniesieniu do gadów jest mocno niedoszacowana już na poziomie ich transportu [10]. Możemy łatwo domyślić się, że nie jest to jedyny etap, na którym poświęca się niewiele uwagi ich potrzebom. Być może względem istot, z którymi trudniej jest nam się utożsamić, mamy niższy poziom empatii – a w konsekwencji często uważamy je za mniej wrażliwe lub wręcz niezdolne do cierpienia.

Media społecznościowe winowajcą?

Na szczęście procent zwierząt sprzedawanych jako pupile, które są odłowione z naturalnego środowiska, maleje [11]. Ludzie coraz chętniej pytają o dokumenty poświadczające legalne pochodzenie zwierzęcia, co zniechęca sprzedawców do przekrętów. Mimo to – nawet jeśli zwierzę pochodzi z profesjonalnej hodowli – nie możemy mieć pewności na którym etapie, które pokolenie zostało zabrane z natury. Nawet jeśli jesteśmy świadomi, jakie dokumenty powinno mieć zwierzę i wiemy, że jest w 100% legalne, popyt kreuje podaż – a w popycie uczestniczymy my.

Jeśli wydaje wam się, że nie bierzecie udziału w opisanych wyżej procederach, bo nie kupujecie egzotycznych zwierząt, nie jest to do końca prawda. Promowanie dzikich, nietypowych gatunków jako pupili ma miejsce już wtedy, kiedy polubicie fanpage oswojonej małpki czy iguany na facebooku. Kiedy klikniecie na instagramie serduszko na zdjęciu fenka rozkosznie zakopanego w pościeli i kiedy polubicie na youtube filmik z lotopałankami skaczącymi z szafy na ręce opiekuna. Te pozornie niewielkie działania przyczyniają się do budowania nierealistycznego obrazu dzikich zwierząt w domu i wzniecają na nie popyt. Media społecznościowe pokazują niestety tylko malutki skrawek skomplikowanej machiny handlu egzotycznymi zwierzętami, ale nie wszyscy o tym wiedzą.

Źródła

  • [1] Slater L., 2014: Wild Obsession: The perilous attraction of owning exotic pets. National Geographic [21.12.2020].
  • [2] Grant R. A., Montrose V. T., Wills A. P., 2017: ExNOTic: Should We Be Keeping Exotic Pets?. Animals: an open access journal from MDPI, 7: 47.
  • [3] Dalton J., 2020: Keeping primates as pets to be banned after social media-driven trend leaves monkeys ‘living in misery’. Independent [dostęp 21.12.2020].
  • [4] Lockwood J., Welbourne D., Romagosa C., Cassey P., Mandrak N. E., Strecker A., Leung B., Stringham O. C., Udell B., Episcopio‐Sturgeon D. J., Tlusty M. F., Sinclair J., Springborn M., Pienaar E. F., Rhyne A. L., Keller R., 2019: When pets become pests: the role of the exotic pet trade in producing invasive vertebrate animals. Frontiers in Ecolology and the Environment, 17: 323– 330.
  • [5] Bush E. R., Baker S. E., Macdonald D. W., 2014: Global Trade in Exotic Pets 2006-2012. Conservation Biology, 28: 663–676.
  • [6] Harrington L. A., 2015: International commercial trade in live carnivores and primates 2006-2012: response to Bush et al. 2014. Conservation Biology, 29: 293–296.
  • [7] Hall J., 2019: Exotic pet trade, explained. National Geographic [dostęp 21.12.2020].
  • [8] Sollund R., Maher J., 2015: The Illegal Wildlife Trade: A Case Study report on the Illegal Wildlife Trade in the United Kingdom, Norway, Colombia and Brazil. European Union Action to Fight Environmental Crime.
  • [9] Fundacja Centaurus, 2020: Egzotyczne zwierzęta w Polsce – problematyka [dostęp 21.12.2020].
  • [10] Baker S. E., , Cain R., van Kesteren F., Zommers Z. A., D’Cruze N., Macdonald D. W., 2013: Rough Trade: Animal Welfare in the Global Wildlife Trade. BioScience, 63: 928–938.
  • [11] Paquel K., 2016: Wildlife Crime in Poland: In-depth Analysis. Institute for European Environmental Policy (IEEP) [dostęp 21.12.2020].
    Podziel się swoją opinią

    Dodaj Odpowiedź

    EcoReactor
    Logo
    Login/Register access is temporary disabled
    Compare items
    • Total (0)
    Compare
    0