Kawa – aspekty ekologiczne i etyczne

Pijąc poranną kawę, mało kto zastanawia się jaką drogę musiała przebyć, żeby trafić do naszych domów, kawiarni, pracy. Jeśli jednak zależy nam na tym, żeby żyć etycznie i ograniczać negatywny wpływ na planetę – warto poświęcić chwilę temu zagadnieniu. Przemysł kawowy ma bowiem kilka ciemnych stron. Kawa napędza i uszczęśliwia miliony uprzywilejowanych konsumentów, ale pomija tych, którzy w pocie czoła im jej dostarczają. Ponadto, ta wyjątkowa roślina może być dobra dla zdrowia ludzi, ale już niekoniecznie dla Ziemi.

Jak uprawia się kawę w XXI wieku?

Jeśli chcecie poznać losy kawy od początku, należy zacząć od jej uprawy. Ta przedziwna roślina, bez której dzisiejszy świat nie może się obejść, wyewoluowała w ukryciu i cieniu. Dosłownie, bo w podszyciu afrykańskich dżungli. W taki właśnie sposób, w cieniu naturalnych lasów, kawa była uprawiana przez pierwszych kilkaset lat. W miarę rosnącego popytu, mało efektywne praktyki trzeba było nieco unowocześnić. Coraz częściej zaczęły powstawać kawowe monokultury uprawiane bez cienia, w pełnym słońcu (tzw. sun-cultivated coffee).

Żeby sprostać nowoczesnej konkurencji, właściciele plantacji zmuszeni byli wyciąć drzewa, wyprosić zwierzęta i zaprosić prażące światło słoneczne. Brak drobnych zwierząt naturalnie ograniczających ilość insektów, a także większą podatność monokultur na ataki chorób i insektów, trzeba natomiast rekompensować trującymi pestycydami. W ogromnych ilościach. Biorąc pod uwagę, że kawa to drugi (zaraz po oleju) najbardziej pożądany towar na świecie, skala destrukcji spowodowanej przez nowoczesne, monokulturowe i ‘słoneczne’ uprawy, jest bardzo duża.

Kawa a deforestacja

Uprawa kawy jest bowiem, obok takich roślin jak np. soja czy kukurydza, jedną z głównych przyczyn deforestacji w wielu krajach. W Brazylii, dla przykładu, nieco mniej popularny niż Puszcza Amazońska las deszczowy Mata Atlantica, przez ostatnie 500 lat stracił 95% swojej powierzchni [1]. Z ponad miliona kilometrów kwadratowych, zostało 50 tysięcy. Na rzecz uprawy kawy i wypasu bydła. Dzisiaj teren ten jest objęty ochroną i wpisany na światową listę dziedzictwa UNESCO, ale utrata różnorodności biologicznej jest nieopisana. Te szczątkowe dzisiaj lasy charakteryzują się bowiem (a raczej: charakteryzowały) jeszcze większą obfitością życia niż Puszcza Amazońska i są domem dla co najmniej kilkudziesięciu zagrożonych gatunków endemicznych.

kawa uprawy

lasy deszczowe na świecie

Na górze: rozmieszczenie upraw kawy na świecie; na dole: rozmieszczenie lasów deszczowych na świecie [2].

Jak podają niektóre szacunki obejmujące cały świat, na jedną filiżankę kawy przypada ok 6,5 cm2 zniszczonego lasu deszczowego [2]. Dodatkowym problemem jest fakt, że jeden teren może służyć uprawie kawy przez około 20 lat [1]. Po tym okresie – jeśli kawa uprawiana jest w sposób niezrównoważony – ziemia ulega erozji, staje się jałowa i niezdatna do użytku. Uprawy zakłada się w nowych miejscach – i cały proces zaczyna się od nowa.

Wyzysk na plantacjach

Taki stan rzeczy nie jest bezpośrednią winą rolników, którzy zajmują się uprawą kawy. Jest to kwestia, w dużej mierze, polityki narzucanej przez największych importerów kawy, takich jak Costa czy Starbucks. Niestety skomplikowany łańcuch dostaw nie zawsze wychodzi na dobre także samym rolnikom. Uważa się, że właściciel uprawy, średnio, otrzymuje wynagrodzenie w wysokości 10% ceny końcowej kawy. Dodatkowym zagrożeniem dla niewielkich producentów jest także rosnąca konkurencyjność i spadek cen na rynku kawowym. W efekcie większość plantatorów pozostaje bez żadnego zabezpieczenia finansowego, marginesu bezpieczeństwa w przypadku chociażby niesprzyjającej oczekiwanym plonom pogody. Jak wiadomo, wszędzie tam, gdzie producenci są wyzyskiwani za ułamek tego, co się dzięki nim zarabia, same warunki pracy także pozostawiają wiele do życzenia.

Na szczęście nie jest to problem, na którego ignorowanie światowe marki mogą sobie pozwolić. Dlatego właśnie, w atmosferze rosnącej świadomości problemów społecznych i ekologicznych, kawiarnie starają się kupować kawy certyfikowane. W przypadku praw ludzi, będzie to certyfikat Fairtrade, w przypadku dbałości o planetę – Rainforest Alliance.

Kawa z certyfikatem – czy to cokolwiek zmienia?

Być może z wygody, a być może z charakterystycznej dla ludzi nieufności, zwykliśmy podchodzić do różnorodnych certyfikatów z dużą rezerwą. Prawda jest jednak taka, że (wiarygodna!) certyfikacja potrafi wiele zmienić (polecamy lekturę ciekawego studium przypadków). Tak na przykład certyfikat Fairtrade zapewnia transparentność łańcucha dostaw i umożliwia dotarcie do samego plantatora. Zapewnia on też lepsze wynagrodzenie i stałą minimalną kwotę skupu kawy, a więc umożliwia rolnikom osiągnięcie stabilności. Oprócz walki z biedą, Fairtrade pomaga plantatorom także poprzez organizowanie szkoleń czy np. ułatwienie dostępu do opieki zdrowotnej.

Drugi najbardziej popularny certyfikat w przypadku kawy, to Rainforest Alliance. Ten z kolei skupia się na ochronie lasów deszczowych i ich bioróżnorodności. Aby go uzyskać, plantatorzy muszą trzymać się wytycznych, m.in. tych ustalanych przez Sustainable Agricultural Network (SAN). Takie wytyczne zabraniają, na przykład, deforestacji – a wręcz wymagają zalesiania nieużytków. Rainforest Alliance aktywnie zachęca także do uprawiania kawy w cieniu.

Oczywiście certyfikaty mają swoje minusy, wpadki i niedociągnięcia. Nie są one rozwiązaniem idealnym i ostatecznym. Jest to jednak duży krok w dobrym kierunku.

To, jak przygotowujecie kawę, ma znaczenie!

kawa przelewowa

Odpowiedzialny konsumpcjonizm i kupowanie kawy z pewnego źródła jest bardzo ważne, ale to nie wszystko. Rzeczywiście, największy ślad ekologiczny pozostawia po sobie produkcja kawy, ale drugim najważniejszym aspektem jest to, co robimy z kawą w swoich domach (albo kawiarniach) [3]. Transport i pakowanie, o dziwo, zostaje daleko w tyle (nawet jeśli chodzi o emisję CO2). Niemieckie badanie na ten temat [4] sugeruje, że czynności bezpośrednio związane z przygotowaniem kawy są odpowiedzialne za 30% emisji z całego przemysłu kawowego. Dlatego naprawdę ważne jest, w jaki sposób będziemy parzyć kawę. Wszystko zależy od zużycia energii – najgorzej wypadły zatem ekspresy do kawy, zarówno te klasyczne jak i na kapsułki (chociaż w przypadku tych drugich pozostaje jeszcze problem produkcji dużej ilości śmieci). Najmniej emisyjne, a zatem najbardziej przyjazne środowisku, są natomiast urządzenia typu French Press (tłokowe) i zaparzacze przelewowe.

Nie namawiamy zatem to całkowitego porzucenia kawy (chociaż nie zaszkodzi nieco ją ograniczyć), a jedynie do odpowiedzialnego konsumpcjonizmu. Nie bójmy się certyfikatów i – w miarę możliwości – ograniczajmy zużycie energii. Gwarantujemy, że kawa zgodna z przekonaniami smakuje najlepiej!

Źródła:

[1] Kelly W., 2001: Deforestation, Coffee Cultivation, and Land Degradation: The Challenge of Developing a Sustainable Land. Lund University Master’s Programme in Environmental Science
Management Strategy in Brazil’s Mata Atlântica Rainforest
[2] Varch L.A., A Bitter Brew- Coffee Production, Deforestation, Soil Erosion and Water Contamination [w:] Environmental ScienceBites (dostępne tutaj)
[3] Paulig, Study: Almost 30 percent of the climate impact of coffee comes from the home kitchen: https://www.pauliggroup.com/news/study-almost-30-percent-of-the-climate-impact-of-coffee-comes-from-the-home-kitchen [dostęp: 14.08.2019]

Podziel się swoją opinią

Dodaj Odpowiedź

EcoReactor
Logo
Login/Register access is temporary disabled
Compare items
  • Total (0)
Compare
0